Radiestezja Tomasz Sitkowski



STRONA GŁÓWNA


O MNIE - MOJA DROGA DO RADIESTEZJI


CZYM JEST RADIESTEZJA


MOJA KSIĄZKA O RADIESTEZJI


MOJA RADIESTEZJA


GALERIA ZDJĘĆ





MOJA KSIĄZKA O RADIESTEZJI

W roku 2017 wydałem książkę o radiestezji w wydawnictwie Studio Astropsychologii, Białystok. Tytuł książki:  „ WAHADEŁKO A RADIESTEZJA. NOWE SPOJRZENIE. PRAKTYCZNE WYKORZYSTANIE WAHADLARSTWA.” Książka jest podsumowaniem dotychczasowych, moich nowych hipotez na temat istoty dziedziny nazywanej do tej pory jako Radiestezja. Jest podsumowaniem praktyki radiestezyjnej oraz prób jej wyjaśnienia. Książka wzbudziła szereg pozytywnych opinii na jej temat oraz na temat nowej hipotezy zjawisk radiestezyjnych, z którymi na pewno warto się zapoznać.

Autor, członek Stowarzyszenia Rzeczoznawców Radiestezji zajmujący się radiestezją od 1990 roku, rzucił całkowicie nowe światło na sztukę posługiwania się wahadłem i różdżką. Jak tylko poznasz jego śmiałe hipotezy, wyeliminujesz zakłócenia i zwiększysz wiarygodność swoich badań. Nowe oblicze radiestezji! Poniżej przedstawiam dostępne recenzje książki.
  • Recenzja:    Studio Astropsychologii
    Autor ukazał inne oblicze radiestezji, niż to, które przedstawia większość mocno nieaktualnych już książek o tej tematyce. Ujawnił inną możliwą przyczynę tego zjawiska, niż "promieniowanie radiestezyjne" lub bliżej nieokreślone "wibracje" i "energie". Nic dziwnego, że jego publikacja poruszyła całe środowisko radiestetów i wzbudziła ożywioną dyskusję na długo przed swoją premierą. Tomasz Sitkowski nie twierdzi, że wystarczy tylko zadać odpowiednie pytania, a otrzyma się na nie odpowiedź. Oddziela tym samym sferę fizyczną radiestezji od mentalnej. Co prawda wprowadza tym samym ograniczenia, ale i zwiększa wiarygodność otrzymywanych wyników. Dzięki jego poradom łatwiej jest odkryć wyjątkowo zdrowe miejsca, oznaczać strefy geopatyczne oraz odnajdywać cieki wodne.
    • ISBN: 978-83-7377-857-3;
    • Ilość stron: 176;
    • Oprawa: miękka;
    • Data ostatniego wydania: 2017;
    • Nr wydania: I;
    U bram nowej radiestezji!
    Autor starał się ukazać inne oblicze dziedziny posługiwania się wahadłem i różdżką, niż to, które przedstawia większość popularnych książek o tej tematyce. Chciał udowodnić inną możliwą przyczynę tego zjawiska, niż „promieniowanie radiestezyjne” lub nieokreślone „wibracje” i „energie”. Istotne, że nie tylko mu się to udało, ale jego książka wzbudziła ożywioną dyskusję jeszcze przed swoją premierą.
    Skąd te kontrowersje?
    Uświadomił on, że metodyka posługiwania się wahadłem powinna być inna niż zalecana przez szereg dotychczas dostępnych podręczników. Zanegował tym samym sens „zadawania pytań do wahadełka”. Podczas gdy wiele podręczników stara się udowodnić, że radiestezja to dziedzina lekka, łatwa i przyjemna, on rzuca na nią zupełnie nowe światło. Nie twierdzi, że wystarczy tylko zadać odpowiednie pytania i można dowiedzieć się wszystkiego, czego tylko sobie zażyczysz. Z jednej strony postawił pewne ograniczenia, a z drugiej zwiększył wiarygodność badań radiestezyjnych.
    Czym zatem naprawdę jest radiestezja?
    Publikacja uświadomi Ci, że metoda posługiwania się wahadłem i różdżką jest wynikiem naturalnych oddziaływań otoczenia. Co najważniejsze, nie wszystkie niewidzialne wpływy powodują ruchy wahadła. Umożliwia tym samym uwzględnienie dodatkowych czynników mogących zakłócać odczyt. Wskazuje również, jak z pomocą wahadła odkryć naprawdę zdrowe miejsca, oznaczać strefy geopatyczne oraz szukać cieków wodnych. Podaje również metody rozszerzania diagnostyki w wypadku jakichkolwiek wątpliwości. Dlaczego warto zaufać Autorowi?
    Tomasz Sitkowski z zawodu jest technologiem żywności. Od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku poświęcił się działalności naukowej, a radiestezją zaczął zajmować się w roku 1990. Ukończył kursy radiestezji dla zaawansowanych w Polskim Towarzystwie Psychotronicznym , a obecnie jest członkiem Stowarzyszenia Rzeczoznawców Radiestezji w Warszawie. Teraz pragnie się z Tobą podzielić swoimi wieloletnim doświadczeniem i przemyśleniami. Nowe oblicze radiestezji!
    Studio Astropsychologii

  • Recenzja:    Niez­nany Świat 01/​2018
    Tomasz sitkowski:"WAHADEŁKO A RADI­ESTEZJA. Nowe spo­jrze­nie. Prak­ty­czne wyko­rzys­tanie wahad­larstwa"
    Stu­dio Astropsy­chologii, Białys­tok 2017
    To książka o radi­estezji odmi­enna od wszys­tkiego, co doty­chczas na ten temat wydano. Sku­pia się bowiem w głównej mierze na metodzie fizy­cznej, pod­czas gdy ogromna więk­szość edy­cji poświę­conych radi­estezji doty­czy tech­nik mentalnych. Tomasz Sitkowski kreśli nową hipotezę na temat zjawisk radi­estezyjnych, próbu­jąc wyjaśnić je w sposób, by tak rzec, bardziej zracjon­al­i­zowany. Owszem, w takich pozy­c­jach, jak np. Nowoczesna radi­estezja Jerzego Woź­ni­aka, czy Nauka odkrywa fenomen radi­estezji Pio­tra Tyrawy zostały pod­jęte próby opisu mech­a­nizmu odbier­anych przez różdżkarza czy wahad­larza syg­nałów, brak w nich jed­nak wskaza­nia konkret­nych związków tego pro­cesu z ruchami przyrządów radiestezyjnych. Nato­mi­ast syg­nal­i­zowana książka, anal­izu­jąc metodę fizy­czną w radi­estezji i posługi­wanie się nią w prak­tyce, przekłada nie­jako fizy­czne odd­zi­ały­wa­nia otoczenia na ruchy wahadła. For­mułu­jąc hipotezę istoty odd­zi­ały­wań geopaty­cznych we wspom­ni­anym uję­ciu i sposobu ich wpły­wa­nia na człowieka, skła­nia do pogłębionych prze­myśleń i dyskusji.
    Niez­nany Świat 01/​2018

  • Recenzja:    Oaza Recenzji: 377
    Tomasz Sitkowski:"WAHADEŁKO A RADI­ESTEZJA. Nowe spo­jrze­nie. Prak­ty­czne wyko­rzys­tanie wahad­larstwa"
    Studio Astropsychologii. Białystok 2017
    „Zjawiska radiestezyjne istnieją obiektywnie, niezależnie od wygłaszanej teorii.”
    Radiestezja określana jest jako pseudonauka i kojarzona z wyszukiwaniem niekorzystnych miejsc za pomocą wahadła lub różdżki. U wielu osób wywołuje to pobłażliwy uśmiech, drwinę lub niedowierzania, gdy obserwują specyficzne odchylenia tych narzędzi. Wówczas poddają w wątpliwość prawdziwość takiego ruchu, uznając to za coś niemożliwego. Książka „Wahadełko a radiestezja - nowe spojrzenie” pomaga zrozumieć na czym polega działanie wahadełka i różdżki. Tomasz Sitkowski jest technologiem żywności o specjalności technologia młynarstwa. W latach 1977– 2000 był pracownikiem naukowo badawczym, natomiast w roku 1986 roku zdobył tytuł doktora nauk rolniczych. Od 2001 roku pracuje w przemyśle młynarskim. Swoją przygodę z wahadełkiem zaczął w latach 70. od zawieszonej na nitce obrączki. Te pierwsze próby nie wzbudziły u niego wielkiego zainteresowania. Dopiero 20 lat później radiestezja ponownie zapukała do jego życia wraz z kupioną książką „Radiestezja w domu i ogrodzie” napisaną przez Czesława Spychalskiego. Stała się ona impulsem do pogłębienia wiedzy w tej dziedzinie m.in. na kursach, które ukończył latach 1992 -1993 z zakresu Radiestezji dla początkujących i zaawansowanych w Polskim Towarzystwie Psychotronicznym w Warszawie. Zauważył, że radiestezja nie jest spójną dziedziną, gdyż istnieją różne teorie i szkoły, często sprzeczne ze sobą. Zaczął ją badać dokładniej i w efekcie wypracował własne metody pracy i pogląd na ten temat. To pozwoliło mu wyzwolić się ze schematycznego podejścia do radiestezji i bezkrytycznego przyjmowania stałych dogmatów funkcjonujących w tym środowisku. Swoje spostrzeżenia i doświadczenia zamieścił w najnowszej książce, w której dzieli się swoją wiedzą zdobytą przez lata własnej praktyki. Opisuje najpierw ogólnie przyjęte rozumienie zasad radiestezji i pokazuje błędy w dotychczasowym podejściu a następnie uzasadnia swoją tezę uzasadniając swoje podejście do danego zagadnienia. Uczy wyszukiwania miejsc zadrażnień, lokalizacji miejsca pod studnię, oceny przydatności terenów pod względem zdrowotnymi wyjaśnia zasady posługiwania się sprzętem radiestezyjnym. Z tego powodu warto mieć wahadełko przy sobie, by móc wypróbować proponowane techniki. Poznajemy praktyczną stronę radiestezji, przyczyny ruchu wahadła, zależności między ziemskim polem magnetycznym a organizmem człowieka, różne prawa pojęcia związane z radiestezją i szczegółowo analizuje popularne metody pomiaru energii. Osobną część poświęcił metodzie fizycznej i mentalnej, które są stosowane w radiestezji. Autor jest zwolennikiem tej pierwszej metody dlatego porównuje ją z metodą mentalną, wykazując jej zalety i przydatność. Omawia obie szczegółowo pokazuje zalety, wady i różnice występujące między nimi. Wiedza uzupełniona jest rysunkami i tabelkami, dzięki którym łatwiej można zrozumieć omawiane zjawiska. Książka z pewnością zainteresuje osoby zajmujące się radiestezją ale też tych, którzy chcieliby zrozumieć na czym polega praca z wahadłem i różdżką. Nie jest to podręcznik uczący korzystania z tych narzędzi, lecz szczegółowa i racjonalna analiza zjawisk radiestezyjnych. Autor pragnął z jej pomocą przedstawić swoją hipotezę na ten temat i zrobił to w przystępny, konkretny i przekonujący sposób. Jednocześnie podkreśla, że to podejście nie jest wyznacznikiem nieomylnym i nikogo na siłę nie zamierza do niego przekonywać. Jego ideą było opracowanie nowej, racjonalnej hipotezy zjawisk radiestezyjnych, która byłaby zaakceptowana przez radiestetów oraz osoby sceptycznie nastawione do tej dziedziny i skłoni do własnych poszukiwań. Pragnie spopularyzować radiestezję także wśród tych, którzy nie wierzą w jej działanie i skuteczność. „Każdy radiesteta może sam zdecydować jaką metodą sobie wybierze do pracy. Ważne jest natomiast, aby wyniki badane za pomocą metody mentalnej i fizycznej zgadały się ze sobą.” Uważa, że nowe spojrzenie na tę dziedzinę spowoduje większe zainteresowanie tą tematyką i pomoże sceptycznym osobom przychylniej spojrzeć na pracę osób posługujących się wahadłem i innymi narzędziami radiestezyjnymi. Dzięki nim można odnaleźć korzystne dla nas miejsca, zagrożenia i anomalie geomagnetyczne czy odpowiednie miejsce na studnię. Jest to przydatne opracowanie uświadamiające metodykę posługiwania się wahadłem i pokazujące nowatorskie metody pracy z nim. Autor przekonuje, że działanie wahadła i różdżki nie jest efektem ciemnych mocy czy szarlatanerią, lecz wynikiem naturalnego oddziaływania otoczenia.
    Oaza Recenzji

  • Recenzja:    Sztukater
    Radiestezja traktowana jest przez sporą część społeczeństwa mało poważnie. Wpływ na to ma zapewne nie tylko mnóstwo mało efektywnych działań, wykonywanych przy pomocy wahadełka lub różdżki, ale także wysyp lansujących się w mediach wróżów czy przepowiadaczy przyszłości, których „wizje” nie grzeszą skutecznością. Wydawać by się wręcz mogło, że to kolejna, nieszkodliwa moda czy zabawa (przez niektórych traktowana poważnie). No i – last but not least – do worka z napisem „radiestezja” wrzucono zdecydowanie za dużo metod wykorzystania wahadełka albo różdżki. Czy zatem radiestezję można traktować poważnie? Można!
    Tomasz Sitkowski w swej książce "WAHADEŁKO A RADI­ESTEZJA. Nowe spo­jrze­nie. Prak­ty­czne wyko­rzys­tanie wahad­larstwa"
    przedstawia swą własną hipotezę, odnośnie działania różdżek i wahadełek, hipotezę, która stoi w sprzeczności z lansowanym w większości książek tematycznych „promieniowaniem radiestezyjnym”, które to ponoć istnieje i działa, ale nikt nie wie, jak i dlaczego. Sitkowski postanowił zmierzyć się z zagadnieniem naukowo – jeżeli coś wywołuje ruchy wahadełka (a temu zaprzeczyć nie można), powinno istnieć jakieś wytłumaczenie tego zjawiska, która opiera się o znane zjawiska fizyczne. I o dziwo takie wyjaśnienie, przynajmniej według autora, istnieje. I od razu mówię, że swoją wersją ten doświadczony radiesteta mnie kupił. Zresztą już od pierwszych stron książki widać, że Sitkowski doskonale orientuje się w temacie i nierzadko wrzuca kij w radiestezyjne mrowisko, stojąc na stanowisku, iż należy skupiać się na radiestezji fizycznej (czyli stwierdzeniu, iż ruchy wahadełka to fizyczna reakcja organizmu na pewne oddziaływanie) a raczej pomijać radiestezję mentalną (czyli „zmuszania” wahadełka do odpowiedzi na zadawane sobie pytania np. jakie padną liczby w totolotku). Jak łatwo zrozumieć, ten drugi rodzaj radiestezji wykorzystywany jest często przez różnego rodzaju medialnych oszołomów i domorosłych wróżbitów, z reguły ze znikomym efektem. Oczywiście Sitkowski nie neguje istnienia radiestezji mentalnej, co więcej, w dalszej części swej książki pokazuje, iż metoda fizyczna i mentalna mogą ze sobą współgrać, jakkolwiek tę drugą metodę można traktować co najwyżej jako uzupełnienie pierwszej.  Co więc wywołuje ruchy wahadełka? Hipoteza autora jest tyleż ciekawa, co wręcz zaskakująco prosta – zachowania takie są wywołane oddziaływaniem pewnego naturalnego czynnika, którym jest indukowanie prądu elektrycznego w organizmie człowieka, spowodowane zmianami pola magnetycznego w obrębie badań wahadełkiem. Brzmi skomplikowanie? Być może, ale autor cierpliwie tłumaczy w tekście, na czym to polega, dlaczego organizm potrafi tak zareagować i dlaczego niektórzy tych anomalii nie odczuwają. Tak, niektórzy, bo w pełni zgadzam się z autorem, iż odsetek osób, które bez problemów mogłyby się posługiwać wahadełkiem, jest znacznie wyższy, niż można się spodziewać. Dla przykładu – pewnego razu wykorzystywaliśmy na budowie różdżkę, która okazała się być skuteczna w przypadku pięciu na siedem osób.  Każdy kolejny rozdział to następny krok w zagłębianiu się w świat wahadlarstwa (warto dodać, iż autor takiej właśnie nazwy używa określając czynności, wykonywane przez osobę posługującą się wahadełkiem – wahadlarstwo). Trzeba również wspomnieć, iż Sitkowski zadbał o ujednolicenie nazewnictwa pojęć stosowanych w tej dziedzinie, co po pierwsze powinno być zrobione znacznie wcześniej, a po drugie pozbawiają tę dziedzinę nauki (???) mistycznych nazw zastępując je racjonalnymi. Dzięki temu ta książka wygląda jak opracowanie naukowe i zdecydowanie nim jest. Nie chcę zdradzać za dużo, bo na przykład mi ogromną satysfakcję sprawiało przejście z jednego rozdziału do drugiego by odkryć, jak każda kolejna teza stawiana przez autora znajduje logiczne wyjaśnienie i staje się naturalnym rozszerzeniem treści zawartej w poprzednich fragmentach.  Jestem raczej sceptykiem, ale zjawiska pod nazwą „radiestezja” zbagatelizować nie potrafię. Zamiast kpić i wyśmiewać, warto podejść do tematu tak, jak autor – spróbować zbadać. Czy autor ma rację? Bardzo prawdopodobne. Czy się myli? Być może. Bez rzetelnych, solidnych badań nie można tego orzec. Zaletą hipotezy Sitkowskiego jest to, iż jest ona logiczna i po prostu naturalna. Wszak wiele zwierząt posługuje się w orientacji anomaliami w polu magnetycznym – dlaczego nie miałby wyczuwać ich człowiek? I, jako przedstawiciel gatunku homo sapiens, wykorzystać dla własnych potrzeb?
    Sztukater